Program szkoleniowy, zatwierdzony przez rosyjskiego ministra obrony, miał odbyć się w 2025 roku na obiektach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Wzięło w nim udział około dwustu rosyjskich żołnierzy, z których część, jak wynika z doniesień, została później skierowana na front. W organizację i przebieg ćwiczeń zaangażowanych było co najmniej czterech generałów z obu stron.
W ramach szkolenia zorganizowano m.in. trzytygodniową sesję w Pekinie, koncentrującą się na obronie przed bronią radiologiczną, chemiczną i biologiczną. Wewnętrzne raporty rosyjskie, cytowane przez agencję Reuters, pozytywnie oceniały chińskie wyposażenie, poziom wiedzy teoretycznej oraz, co istotne dla branży, zastosowane symulatory. Jednocześnie w tych samych raportach odnotowano brak doświadczenia bojowego po stronie chińskiej.
Doniesienia te wywołały natychmiastowe reakcje. Pekin stanowczo zaprzeczył zarzutom, określając je jako bezpodstawne. Podobnie, wpływowy rosyjski deputowany uznał artykuł za „kompletną bzdurę”, twierdząc, że Rosja nie ma potrzeby uczyć się od Chin. Tymczasem szefowa unijnej dyplomacji potwierdziła, że Unia Europejska zweryfikowała te informacje własnymi kanałami, a ich konsekwencje są analizowane. Kreml określił te słowa jako „oszczerstwa”. Cała sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst rosnących obaw państw europejskich, które od 2022 roku postrzegają Rosję jako główne zagrożenie, obserwując zacieśniające się relacje Moskwy z Pekinem.