Francuska Marynarka Wojenna, w odpowiedzi na ataki dronów i pocisków balistycznych na Morzu Czerwonym, zrewidowała metody treningowe, aby przygotować marynarzy na ekstremalny stres bojowy. Kapitan Jérôme Henry, dowódca fregaty „Alsace”, która była atakowana na Morzu Czerwonym, dąży do „hartowania załóg” poprzez symulacje wprowadzające w coraz bardziej stresujące sytuacje. Zauważył, że w warunkach intensywnego stresu ludzie tracą opanowanie, dlatego kluczowe jest przygotowanie na obciążenia psychiczne w walce o wysokiej intensywności.
Wprowadzane zmiany obejmują ćwiczenia fizyczne (bieganie, pompki) przed wejściem do symulatorów uzbrojenia, aby podnieść tętno i symulować stan bojowy. Symulacje będą wzbogacone o przeciążenie sensoryczne (hałas, dym, roje dronów, awarie uzbrojenia) w celu wypracowania odruchowych reakcji. Kapitan Henry czerpie inspirację z francuskich sił specjalnych (Commandos Marine) oraz analizuje podejścia USA i Izraela, dążąc do stworzenia dezorientującego środowiska w symulatorach, aby operatorzy uzbrojenia mogli zautomatyzować działania. Admirał Harold Liebregs (Holandia) i Kapitan Bryan McCavour (Wielka Brytania) podkreślają potrzebę zwiększenia realizmu w szkoleniu i planowaniu, wskazując na brak doświadczeń wojennych o wysokiej intensywności wśród zachodnich marynarek wojennych.
Doświadczenia z Morza Czerwonego uwydatniły również zagrożenia niskiego poziomu (broń małokalibrowa, armaty) oraz potrzebę rozbudowanych warstw obronnych, w tym zakłócania, lekkich pocisków i rakiet naprowadzanych laserowo. Francuska Marynarka Wojenna pracuje nad minimalizacją emisji radiowych podczas walki, opierając się na emisjach przeciwnika dla świadomości sytuacyjnej i zmniejszając zależność od satelitarnych systemów pozycjonowania.