Symulatory lotnicze, od maszyn szybkich po śmigłowce, są niezastąpionym narzędziem do przygotowania załóg na misje o wysokim ryzyku, które byłyby zbyt kosztowne lub niebezpieczne do przeprowadzenia w rzeczywistości. Szczególnie symulacja śmigłowcowa, ze względu na wymagającą charakterystykę lotu, percepcję i koordynację załogi, mogłaby znacząco zyskać na postępie technologicznym.

Obecne podejście do zamówień w sektorze wojskowym często faworyzuje duże, kapitałochłonne programy symulacyjne. Chociaż początkowo dostarczają one zaawansowane możliwości, to w kolejnych latach finansowanie i uwaga są przekierowywane na inne priorytety. Skutkuje to tym, że symulatory, które w momencie wprowadzenia były na czele technologii, szybko stają się przestarzałe, zwłaszcza w obszarach takich jak systemy wizualne, generowanie obrazu czy interfejsy użytkownika.

Proces pozyskiwania symulatorów jest często częścią większych programów platformowych lub szkoleniowych. Projekty te, mimo że dostarczają zaawansowane urządzenia, są obciążone długimi fazami ustalania wymagań, sztywnymi specyfikacjami i konserwatywnym zarządzaniem ryzykiem. W efekcie, w momencie oddania systemu do użytku, często jest to już „rozwiązanie 80%”. Ponadto, po dostarczeniu i zaakceptowaniu symulatora, budżet programu jest w dużej mierze wyczerpany, a modernizacje muszą konkurować z priorytetami zdolności bojowych, takimi jak utrzymanie samolotów czy integracja uzbrojenia. To wszystko prowadzi do rozbieżności między symulatorami a rzeczywistymi statkami powietrznymi, co jest źródłem frustracji dla władz wojskowych.