Szkolenie pilotów dronów w US Army wymaga od żołnierzy przyswojenia zupełnie nowych nawyków. W przeciwieństwie do tradycyjnych statków powietrznych, zdalny pilotaż w trybie FPV (first-person-view) eliminuje fizyczne odczucia ruchu maszyny. Początkowo kursanci często instynktownie poruszają ciałem, jakby znajdowali się w kokpicie, co jest naturalnym odruchem, który należy wyeliminować. Największym wyzwaniem jest opanowanie technicznych aspektów sterowania, co stanowi podstawę nowego podejścia do działań wojennych.
Kluczową rolę w procesie szkoleniowym odgrywają symulatory. Początkowy etap nauki obejmuje od 20 do 30 godzin treningu w środowisku wirtualnym. Takie rozwiązanie nie tylko znacząco przyspiesza zdobywanie umiejętności, ale również pozwala na redukcję kosztów. Mimo że drony FPV są stosunkowo tanie, unikanie ich rozbijania podczas pierwszych lotów przynosi wymierne oszczędności finansowe.
Podobne metody szkoleniowe wdrażają również sojusznicy Stanów Zjednoczonych. Brytyjska armia, powołując się na doświadczenia instruktorów z Ukrainy, wskazuje, że efektywny pilot potrzebuje co najmniej 30 godzin na symulatorze oraz kolejnych 30 godzin rzeczywistych lotów. Nowa rzeczywistość szkoleniowa zakłada również akceptację strat sprzętu – podczas treningów drony są celowo rozbijane o przeszkody, aby przygotować operatorów na realne warunki bojowe. Co istotne, pilotażu dronów można nauczyć niemal każdego, niezależnie od wieku czy wcześniejszego doświadczenia, co potwierdzają zarówno kursy US Army, gdzie większość uczestników odnosi sukces, jak i obserwacje ukraińskich szkół dronowych.