Tajwańskie Ministerstwo Obrony poinformowało o przeprowadzeniu we wtorek rozbudowanej symulacji, której celem było odparcie potencjalnego ataku sił desantowych na zachodnim wybrzeżu wyspy. Manewry te, charakteryzujące się pierwszym od siedmiu lat użyciem systemów rakietowych z ostrą amunicją, odbyły się w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistego konfliktu. Ćwiczenia zlokalizowano na 20-kilometrowym odcinku południowego brzegu rzeki Dajia, w pobliżu Taizhong, trzeciego co do wielkości miasta Tajwanu, zamieszkanego przez ponad dwa miliony osób.

Realistyczne scenariusze i wykorzystany sprzęt

W ramach symulacji zastosowano szeroki wachlarz uzbrojenia, w tym pociski przeciwpancerne, ostrzał artyleryjski i moździerzowy. Kluczowym elementem było wykorzystanie mobilnych wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych Thunderbolt-2000, będących rodzimą produkcją tajwańską, a także amerykańskich armatohaubic samobieżnych Paladin M109A2 i M110A2. Jak donosi singapurski dziennik „The Straits Times”, użycie ostrej amunicji, zwłaszcza z wyrzutni Thunderbolt-2000, miało na celu stworzenie „strefy śmierci” dla potencjalnego agresora. Ćwiczenia miały naśladować powstrzymanie inwazji morskiej, zgodnie z najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, który zakłada próbę desantu chińskich oddziałów przez Cieśninę Tajwańską na plaże zachodniego wybrzeża Tajwanu, co potwierdzają raporty i analizy m.in. Pentagonu i waszyngtońskiego think tanku CSIS.

Dynamiczne warunki bojowe i polityczny kontekst

Przedstawiciel tajwańskich wojsk rakietowych, Liao Neng-cheng, cytowany przez agencję Reutera, podkreślił, że obecne manewry różniły się od poprzednich, odzwierciedlając dynamiczne i „realistyczne warunki bojowe” z relatywnie krótkim czasem na przygotowania. Równocześnie we wtorek, jak podał Reuters, szef Rady ds. Stosunków z Chinami Kontynentalnymi, Chiu Chui-cheng, w wywiadzie dla tajwańskiego serwisu informacyjnego CNEWS, oświadczył, że Tajwan „wykorzysta siłę i środki odstraszające, by uniemożliwić chińskim komunistom siłową zmianę status quo”.

Sytuacja polityczna wokół Tajwanu pozostaje napięta. Chińska Republika Ludowa uważa Tajwan za swoją „zbuntowaną prowincję”, a obecnego prezydenta Lai Ching-te za separatystę, nie wykluczając użycia siły do przejęcia kontroli nad wyspą. Pekin utrzymuje praktycznie stałą obecność wojskową wokół Tajwanu. Tajpej z kolei określa chińskie działania jako dążenie do „aneksji” i podkreśla swoje prawo do samostanowienia. Tajwan, oficjalnie nazywany Republiką Chińską, uważa się za kontynuatora republiki istniejącej na kontynencie do 1949 roku. Mimo że niepodległość wyspy oficjalnie uznaje tylko kilkanaście mniejszych państw, nieoficjalnymi sojusznikami Tajwanu pozostają państwa zachodnie, w tym głównie Stany Zjednoczone.