Wszechobecne drony zwiększają ryzyko wykrycia i ataku, a uderzenia w nieruchome instalacje pokazały, jak kosztowne może być pozostawanie w jednym miejscu. Gen. Ron Clark, dowódca U.S. Army Pacific, podkreśla znaczenie przemieszczania dostępnych sił oraz lepszego ukrywania tych, których nie można łatwo przesunąć. Wśród potrzebnych metod wymienia walkę elektroniczną, tradycyjne maskowanie i zmylenie przeciwnika.

W środowisku pacyficznym manewr oznacza także przemieszczanie się między wyspami i przez rozległe obszary morskie. Ważną rolę mają odegrać jednostki pływające armii, w tym barki desantowe, małe holowniki i modułowe systemy przeprawowe obsługiwane przez 8. Dowództwo Wsparcia Teatru Działań. Flota liczy 70 jednostek, ale jest przestarzała i jej utrzymanie sprawia trudności. Na lądzie wojska mają prowadzić precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu, a następnie zmieniać pozycje, by ograniczyć ryzyko wykrycia radarów, sensorów i stanowisk ogniowych.

Clark zaznacza, że warunki Pacyfiku różnią się od ukraińskich równin i miast, a tamtejszy potencjalny przeciwnik jest równorzędny. Wnioski z Ukrainy mają więc pomagać w przygotowaniu do działania w regionie, ale nie oznaczają prostego przeniesienia tamtejszego modelu walki. Dowódcy zwracają uwagę na potrzebę manewrowania między kolejnymi pozycjami oraz wykorzystywania wspólnych sensorów i środków rażenia.

Zmiany obejmują również szkolenie. W Korei Południowej armia chce odejść od nadmiernego skupienia na dwóch dużych corocznych ćwiczeniach opartych na rozbudowanych stanowiskach dowodzenia i lepiej uwzględniać doświadczenia z obecnych konfliktów.