Ćwiczenie, które odbyło się w dniach 4-7 sierpnia, zostało celowo przeprowadzone bez wcześniejszego powiadomienia jednostek operacyjnych. Taki format pozwolił dowódcom na bezpośrednią ocenę wydajności zespołów operacyjnych, konserwacyjnych i ochrony w warunkach wysokiego stresu, zmuszając je do polegania na standardowych kanałach dowodzenia i kontroli oraz rozwiązywania problemów w czasie rzeczywistym. Jak podkreślił generał dywizji Colin Connor, dowódca 20. Armii Powietrznej, gotowość jest stałym standardem operacyjnym, a nie stanem osiąganym na potrzeby testu.
Ocena koncentrowała się na trzech kluczowych obszarach: symulowanych testach dla operatorów rakiet, konserwacji sprzętu pod presją oraz odzyskiwaniu obiektu startowego. Testy operatorów, szczególnie skupione na załogach odbywających pierwszą turę służby, miały na celu sprawdzenie precyzji wykonywania zadań w warunkach stresu. Scenariusz odzyskiwania obiektu angażował jednostki naziemne i powietrzne, które musiały zarządzać złożoną przestrzenią powietrzną, reagować na symulowane zagrożenie dronami oraz koordynować działania z 582. Grupą Śmigłowców w zakresie wsparcia i desantowania. Personel operacyjny i techniczny pracował równolegle, zapewniając bezpieczeństwo i sprawność systemu uzbrojenia.
Obserwacje z tego ćwiczenia posłużą 20. Armii Powietrznej do udoskonalenia taktyk i procedur. Planowane jest również ujednolicenie scenariuszy symulatorów i materiałów szkoleniowych we wszystkich skrzydłach rakietowych. Oczekuje się, że ustandaryzowane produkty szkoleniowe pozwolą instruktorom odzyskać setki godzin administracyjnych, co umożliwi im większe skupienie się na wydajności operacyjnej i gotowości bojowej.